Katarzyna Ingielewicz Photography | Martyna&Hichem | Londyn
16861
post-template-default,single,single-post,postid-16861,single-format-standard,cookies-not-set,qode-listing-1.0.1,qode-social-login-1.0,qode-news-1.0,qode-quick-links-1.0,qode-restaurant-1.0,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-theme-ver-12.1.1,qode-theme-bridge,bridge,wpb-js-composer js-comp-ver-5.4.4,vc_responsive

Martyna&Hichem | Londyn

Martyna&Hichem | Londyn

Jeśli macie dość modnych, rustykalnych i powtarzających się wesel, ale chcecie obejrzeć relację z ujmującego, zakręconego i pełnego radości ślubu – to właśnie taka była uroczystość Martyny i Hichema w Londynie. Nie ma w tym reportażu miejsca na “standardowe” zdjęcia. Przygotowania w domu, w którym spali wszyscy goście z Polski… ale zaraz, jakie przygotowania? Znajomi razem z rodzicami Martyny przywitali mnie w piżamach, ledwo po śniadaniu, całkowicie wyluzowani. Od razu poczułam się jak wśród swoich! : ) Martyna malowała się wśród asysty przyjaciółek, pełniących rolę zapewniaczek o tym, że “na pewno wszystko załatwiliście”. To był mój pierwszy ślub w urzędzie stanu cywilnego, który na pewno zapamiętam na długo. Szczególnie panie urzędniczki, które kazały przestawiać się według mojego “widzimisię”. A dlaczego to wesele było takie wyjątkowe? Trwało raptem 4,5 godziny, ale nigdy nie widziałam tyle zabawy i szczerego tańca! Poza tym ciężko będzie mi się bawić do standardowych przebojów po usłyszeniu playlisty Hichema i jego bliskich. Ze wzruszeniem obserwowałam rodziców Martyny, którzy mimo bariery językowej z ogromną miłością przyjęli nowego członka rodziny. Wesele było wielokulturowe, ale oczywiście nie zabrakło ani pociągu, ani macareny! Martyna zaskoczyła wszystkich swoim występem muzycznym, a po weselu całą bandą sprzątnęliśmy salę i bawiliśmy się do rana w domu!